|
|
|
10.03.2010. |
|
Nie mamy jasnej i spójnej strategii eksportu
polskiej żywności narzekają politycy i przedsiębiorcy. Taki dokument ma
powstać dopiero w tym roku. Także w tym roku po raz pierwszy będzie
można wykorzystać pieniądze zebrane na funduszach promocji. Na ich
kontach leżą już 23 miliony złotych.
Takie imprezy jak ta są wciąż rzadkością. Żony
ambasadorów akredytowanych w Polsce przy pomocy mistrzów kuchni uczą się
gotować nasze tradycyjne potrawy. W porównaniu do francuskiej, włoskiej
czy japońskiej – polska kuchnia jest wciąż mało znana i rozpoznawalna.
Podobnie jak nasze produkty spożywcze.
Andrzej Szumowski – Polish Vodka Assosaction: nikt nie może
lepiej promować polskiej kuchni i polskich trunków za granicą niż
Ambasadorzy, którzy kończyć będą swoją misję w naszym kraju.
Akademia polskiej kuchni i wódki to prywatne przedsięwzięcie.
Nie pomaga rząd. Jest wprawdzie program Poznaj Dobrą Żywność, chcemy być
obecni na wystawie światowej Expo w Szanghaju, ale zdaniem krytyków
działamy jak ślepy we mgle. Może dlatego, że wciąż nie ma rządowej
strategii promocji polskiej żywności.
Jan Krzysztof Ardanowski – doradca Prezydenta RP: są
pojedyncze przykłady nie ma żadnego systemu promocji polskiej żywności.
Nikt się nie czuje za to odpowiedzialny. Główne resorty, które powinny
się tym zajmować to jest ministerstwo gospodarki i ministerstwo spraw
zagranicznych. One dysponują i środkami i przedstawicielstwami za
granicą w 140 krajach. Niestety tam się nic nie dzieje.
Ale taka strategia we współpracy z przedsiębiorcami i rolnikami
ma powstać jeszcze w tym roku. Sprawy nabrały przyśpieszenia odkąd
działa 9 branżowych funduszy promocji.
Anita Szczykutowicz- ministerstwo rolnictwa: po określeniu
celów każdej branż, będziemy się starali określić wspólną strategię
promocji polskiej żywności. Zarówno w kraju jak i na świecie.
Pieniądze na kontach funduszy pochodzą od rolników płacących
ułamek wartości sprzedawanego w punktach skupu towaru. I dzięki temu
rolnicy mają w nich decydujący głos. A do wydania będzie co roku nawet
30 milionów złotych. Eksporterzy cieszą się, ale jednocześnie pytają o
skuteczność takich działań.
Władysław Piasecki – Fundusz Promocji Mięsa Drobiowego: 30
milionów to jest kropla w morzu potrzeb. Jedna firma niemiecka, z którą
my konkurujemy przeznacza rocznie około 60 milionów euro na promocję.
Pieniądze zebrane w funduszach promocji miały w pierwszym
rzędzie służyć zdobyciu jeszcze większych pieniędzy unijnych. Do
Brukseli już wysłano projekty o wartości 24 milionów euro. Kolejne tym
razem dotyczące promocji poza Unią Europejską będą składane do końca
miesiąca. Podobno szykuje się rekordowe zainteresowanie.
Witold Katner/Agrobiznes
|
|