|
|
|
|
 |
|
rolnictwo, sadownictwo, ogrodnictwo, maszyny rolnicze |
|
28.08.2008. |
|
Wciąż trwają zorganizowane przez sadowników blokady zakładów
przetwórczych. Pikietujący coraz bardziej obawiają się, że ich protesty
zostaną rozbite przez policję. Tymczasem podobne problemy mają
producenci owoców z Węgier. Tam też trwają blokady, które unieruchomiły
70% mocy przetwórczych zakładów.
Stare powiedzenie Polak Węgier dwa bratanki potwierdziło się w dość
nieoczekiwany sposób. Wczoraj do Warszawy przyjechała delegacja
węgierskich sadowników. Powód? Podobne problemy oraz sposób ich
rozwiązania.
Jakab Istvan Węgierskie Stowarzyszenie Rolników i Kółek Rolniczych: obecnie
w naszym kraju skupu jabłek przemysłowych prawie nie ma. Powód to
niskie ceny skupu których rolnicy nie mogli zaakceptować.
Zablokowaliśmy 3 zakłady przetwórcze, czyli 70% wszystkich mocy
przerobowych na Węgrzech.
Ponieważ polskie i węgierskie
zakłady przetwórcze mają w większości tych samych właścicieli obie
strony chcą wypracować wspólne stanowisko w sprawie cen skupu jabłek.
Jak na razie węgierscy sadownicy otrzymują 7 eurocentów za kilogram, a
chcą 12, czyli w przeliczeniu około 40 groszy.
Tymczasem
blokujący zakłady przetwórcze sadownicy coraz bardziej obawiają się
interwencji policji. Jak na razie do niej nie doszło ale im dłużej
blokady będą trwały tym większe prawdopodobieństw, że do nich dojdzie.
Przeciwko
bezczynności policji protestują właściciele zakładów dla których
blokady to codzienne straty. Na przykład przed przetwórnią w Tarczynie
stoi już kolejka TIR-ów, które nie mogą odebrać mrożonych owoców.
Witold Katner/Agrobiznes
|
|
|
Artykuł Sponsorowany
|
|
Kalendarium
There are no upcoming events!
Gościmy
Odwiedza nas 9 gości
|